Mieszkanie Rubika

Na portalu Plotek.pl obejrzałam zdjęcia z mieszkania Piotra Rubika.

MTV Cribs

Niestety mieszkanie Rubika rozczarowuje.  Oczekiwałam czegoś wizjonerskiego, ambitnego. A tu płaskie wnętrze bez wyrazu.
Oczywiście nie każdy kompozytor musi umieć urządzać mieszkanie, ale jak już nie potrafi to mógłby się chociaż pokusić o zatrudnienie dobrego projektanta, który czuwałby nad całością. To mieszkanie po prostu nie jest zaprojektowane, nie stanowi spójnej całości . Dobry projekt,to fajny pomysł na całe wnętrze, które powinno mieć indywidualny charakter – mieszkanie to takie odbicie tego co człowiekowi w duszy gra, a panu Rubikowi ewidentnie nic nie zagrało. Kompletna cisza. Pusta pięciolinia. Nawet jednego taktu nie ma. A co tu marzyć o jakimś chwytliwym motywie. Tak, z tego mieszkania to hitu raczej nie będzie.
Takie banalne wnętrze bez charakteru. Smutne, bo nie ma w nim nic osobistego. Tutaj mógłby mieszkać każdy – taki tani hotel, do wnętrza którego właściciel wstawił fortepian, żeby goście nie pomylili go z tym drugim hotelem za rogiem.
To mieszkanie to taki niezakończony utwór. Albo raczej taki nierozpoczęty…
Tak artyście zabrakło natchnienia. Ale rozumiem go doskonale, bo jako projektant czasami też mam taką blokadę twórczą i wtedy muszę ściemniać inwestorowi, że oczywiście projekt to ja mam gotowy ale nie możemy się spotkać, bo wypadła mi pilna wizyta na budowie 🙂
Ale może takie ascetyczne, surowe wnętrze to dobry pomysł, aby nie rozpraszać artysty w czasie procesu tworzenia. A inspiracji szuka pan Rubik gdzie indziej.
Ale przydałoby się coś, co nadałoby temu miejscu bardziej indywidualny charakter, tak żeby chciało się do niego wracać. Jakiś motyw przewodni, kolor, fakturę. Coś, co z pojedynczych klocków ( czytaj nutek -to dla kompozytorów) pozwoliłoby zbudować spójną całość (czytaj utwór – też dla kompozytorów). Odrobina szaleństwa, improwizacji, tak żeby nikt nie mógł się przyczepić, że w mieszkaniu znanego kompozytora nie ma designu na miarę jego światowych ambicji.

MTV Cribs

A o mieszkaniu Jakuba Tolaka, które  pokazano razem z mieszkaniem Rubika, to nie warto pisać, bo jak pokazują zdjęcia tam nic nie ma.  Pustostan. A podobno kończył w Stanach kilkumiesięczny kurs archtektury. Ale może był to kurs projektowania minimalistycznych wnętrz w dobie kryzysu, albo po prostu kurs profesjonalnego oglądania perełek architektury podczas wakacyjnych wycieczek. Samotny fotel i stół pożyczony od babci z działki, który zagubił się w ogromnej przestrzeni salonu. Żal ściska, bo mieszkanie ma ogromny potencjał.