Zadanie było trudne – mały, wąski pokój – około 9 m2, łóżko piętrowe nie wchodziło w grę, trzeba było wydzielić przestrzeń dla każdego dziecka.
W efekcie powstał komfortowy wagon sypialny
Tak – ten kolor jest bardzo modny w tym sezonie. W ubraniach już chyba przebrzmiał, ale we wnętrzach nie.
Szukałam ostatnio tapety i zdziwiłam się ile jest wzorów w fioletach i różach – ja szukałam czegoś w pomarańczu i niestety nic nie mogłam znaleźć.
Za to fioletowy pojawił się na glazurze, jako kolor wiodący w meblach kuchennych, na dodatkach i tkaninach.
I teraz wszyscy chcą mieć fioletowe wnętrza ![]()
Ostatnio właśnie przygotowałam koncepcję salonu gdzie dwie ściany mają być śliwkowe, pozostałe w pudrowym różu. Do tego szara sofa i białe meble.
Efekt zupełnie przyzwoity.
Warto pamiętać tylko, że ciemne kolory optycznie zmniejszają wnętrze.
W pomieszczeniach o wydłużonym kształcie powinny pojawić się na ścianie krótszej, wtedy poszerzymy i skrócimy pokój.
A tu kilka renderingów do mojej koncepcji w fioletach. Bo właśnie ostatnio z zapałem uczę się programu do robienia obrazków w 3D
Ostatnio przerabiałam małą kawalerkę – chodziło o to żeby wydzielić miejsce dla dziecka.
Pokój ma około 20 m2, mieszkają tam dwie osoby – mama z synkiem.
Ponieważ dziecko niedługo idzie do szkoły, to trzeba było wydzielić miejsce z biurkiem do pracy.
Pokój oddzieliłam przy pomocy drzwi przesuwanych – system jak przy szafach.
Przy oknie trzeba było zastosować pojedynczą płytę g-k – żeby się zmieścić w słupek między oknami.
Drzwi zaproponowałam w kolorze wanilia – żeby były jasne, z jednym skrzydłem lustrzanym – chodziło o powiększenie części dziennej.
Tak mieszkanko wyglądało przed podziałem, a poniżej propozycja z pokoikiem dla dziecka:
Część dzienna ma teraz około 12 m2, ale w razie potrzeby można rozsunąć drzwi i miejsca będzie więcej. A jeżeli w pokojach zastosuje się łóżka chowane w szafie
– to będzie jeszcze więcej miejsca. Znalazłam przepiękne meble włoskiej firmy CLEI - zestawy do pokoi dziecinnych oraz świetnie wyglądające meble do pokoi dziennych. I wszystko przystosowane do małych powierzchni. Niektóre rozwiązania są zaskakujące!
Taki zestaw by pasował do części dziennej:

A w pokoju dziecka mogłoby być coś takiego:
To był szybki projekt – w czwartek ustaliłyśmy z klientką jak ma wyglądać łazienka, w sobotę wybierałyśmy materiały, a w poniedziałek miał wchodzić wykonawca.
No i okazało się, że największym problemem są szare płytki – takie proste bez żadnych wzorków, szlaczków i przebarwień – jak znalazłyśmy takie, które nam się podobały, to trzeba było na nie czekać, czekać i czekać tygodniami.
Bardzo nam odpowiadały płytki firmy CERAM z linii Design Evolution – kolor idealny, wymiary też – 30×60
Niestety nie były dostępne
No więc trzeba było znaleźć kompromis – zastosowałam płytki firmy Marazzi Londra kolor grey na ściany, a na podłogę płytka prawie czarna.
Kolory super, tylko wymiar troszkę nie taki o jakim myślałam, bo 20×20 cm. Ale za to dostępne bez problemu
Do tego armatura firmy Paffoni seria LEVEL:
Umywalka Duravit 2nd floor:
Wanna AQUARIA – prostokątna, o prostej linii i parawanik firmy Huppe – też maksymalnie prosty:
No a teraz łazienka już się robi i nie mogę się doczekać, kiedy będzie skończona.
A tak wygląda rzucik – łazienka nieduża, układ sprzętów prosty, duży blat i lustro na całą ścianę z szafką. Pod blatem z prawej strony pralka, pod umywalką szuflady.
Płytki są szare i matowe, do tego duża powierzchnia lustra i szafki lakierowane na połysk. Minimalistyczna oprawa ze świetlówką liniową.
Efekt będzie super.
Tak jak sobie wymarzyła klientka.
Byłam z siebie dumna, że zrealizowałam projekt łóżka chowanego w szafie – a tu proszę projekt, przed którym muszę pochylić czoło
Całe mieszkanie, które elegancko po wciśnięciu guzika wysuwa się z kontenera.
Jak za dotknięciem czarodziejskiej różdżki pojawia kuchnia, jadalnia, pokój dzienny, sypialnia i biblioteka.
Rewelacja – ale tylko na dobrą pogodę, bo jeszcze kwestia dachu nie jest do końca rozwiązana
A ten dom to projekt Adamsa Kalkina o wdzięcznej nazwie Illy Push The Button House.

Drodzy Czytelnicy,
Jeśli lubicie mnie, albo podoba się Wam, to co tu piszę i jesteście gotowi wydać 1,22 zł na SMS (zebrane pieniądze zostaną przeznaczone na turnusy rehabilitacyjne dla niepełnosprawnych), to zapraszam do głosowania na mnie. Polega to na wysłaniu SMSa o treści:
B00307
(kod zawiera zera, a nie litery O) na numer:
7144
Z jednego numeru telefonu można oddać tylko jeden głos (i przypominam kosztuje to 1,22 zł.). SMSy w pierwszym etapie konkursu można wysyłać do 21.01.2010 do godz. 12.00.
Serdecznie Wam wszystkim dziekuję.
Właśnie przeglądałam aktualności wnętrzarskie i okazało się, że najmodniejszym kolorem na ten rok jest niebiesko – zielony. Szanowi specjaliści z Duluxa – nie mylić z Durexem – orzekli , że kolor o wdzięcznej nazwie zieleń nefrytu jest najpiękniejszy – zachwycający, uspokajający i żadne szanujące się wnętrze nie może się bez niego obejść. Trzeba więc zakasać rękawy, poddać się tym trendom i szybko wszystko przemalować
Ja niestety osobiście nie jestem zwolenniczką takich kolorów – generalnie wszelkie odcienie niebieskiego – nawet te zahaczające o zielony budzą we mnie negatywne odczucia. Jakoś tak kojarzą mi się z tandetą taniego wnętrza. A przede wszystkim z makijażem ruskiej krasawicy.
Akceptuję niebieski jako dodatek we wnętrzu, zielony już bardziej widzę na ścianie. Ale zieleni nefrytu raczej nie widzę nigdzie, a szczególnie na dużych płaszczyznach. W małej ilości mogę go przełknąć.
W przykładzie powyżej wszystkie kolory są ładnie dobrane, wnętrze tworzy harmonijną całość, ale mnie ten niebieski drażni i nic na to nie poradzę. Jestem już chyba niereformowalna i nie na czasie.
Natomiast w następnym przykładzie, gdzie kolory są zasadniczo mocne, a wnętrze nowoczesne zastosowanie niebieskiego mi odpowiada – takie coś mogłabym zaprojektować i potem nie żałować tego kroku.