Zadzwoniła koleżanka, bardzo rozżalona, bo kolejny projekt mieszkania pójdzie na dno szuflady.
Niestety, tak jest z polskimi inwestorami.
Na pierwszym spotkaniu słyszymy, że mamy wolną rękę, wnętrze ma być designerskie, istniejący układ ścian trzeba zmienić. Materiały mają być z najwyższej półki. Najlepiej naturalny kamień, drewno,szkło, stal nierdzewna.
A potem to już jest szara rzeczywistość, bo trzeba ciąć koszty i z projektu niewiele zostaje.
Zamiast wodotrysku robi się dodatkowe podłączenie do pralki.
Też robiłam kilka takich projektów.
Najbardziej mi utkwił w pamięci projekt małego mieszkania dla singla.
Pierwsze spotkanie z inwestorem bardzo obiecujące.
Młody, przystojny i z kasą.
No to zaszalejemy- pomyślałam- na pewno zaprojektuję mu dużą sypialnię.
Pierwotny układ mieszkania był standardowy i nieciekawy.

Postanowiłam, zgodnie ze wstępnymi ustaleniami zaproponować coś nieszablonowego.
Przygotowałam kilka różnych koncepcji.
Chodziło o to, żeby otworzyć wnętrze i uzyskać więcej przestrzeni. Połączyć kuchnię z salonem.
Zaprojektować duży blat barowy, niezbędny podczas imprezy.
W łazience zamiast wanny zrobić prysznic, schować pralkę.
I wszystko w nowoczesnym stylu i zdecydowanych kolorach.
Po prostu bajka.

W tej wersji obróciłam ściany tak, żeby hall się poszerzał w stronę salonu. Kuchnia otwarta, ale lekko wydzielona od strony łazienki. Sypialnia głęboko schowana – ale nie tak duża jak w pierwotnych zamierzeniach. Spory blat barowy oddzielający przestrzeń salonu od kuchni. Łazienka z dużą kabiną prysznicową i umywalką zamontowaną w długim, kamiennym blacie. Pralka schowana w szafce z drzwiami lustrzanymi.

W drugiej wersji zaszalałam jeszcze bardziej. Zamieniłam miejscami salon i sypialnię. Łazienkę umieściłam przy sypialni. Wydzieliłam hall przy pomocy szafy – lustrzane drzwi byłyby świetne. A salon i kuchnia stworzyły jedną dużą, jasną przestrzeń. Postanowiłam nie robić drzwi do sypialni, żeby wzrok nie zatrzymywał się na żadnych przeszkodach.
No ale jak z każdym facetem, bajka szybko się skończyła.Okazało się , że młody i przystojny to jest, ale tej kasy to tak dużo nie ma.
Musiałam zapomnieć o przestawianiu ścian i zrobić prosty projekt, jak najmniej ingerujący w obecny układ.
Na szczęście i tak wyszło z tego ciekawe wnętrze.

Proste, ale spełniające oczekiwania inwestora. Jest otwarcie przestrzeni i połączenie salonu z kuchnią. Jest duży blat barowy. Przy blacie słup wykończony grafitowym gresem i czerwona ściana. W salonie na ścianie za kanapą grafika podświetlona halogenami schowanymi w obniżeniu sufitu.
Łazienka, też zgodnie z życzeniami. Prysznic jest, pralka schowana.Na ścianach połączenie czarnej, błyszczącej mozaiki z szarym, matowym gresem. Duże lustro.
Wszystko oszczędne w kolorach – biały, szary, czarny, ale z mocnymi, czerwonymi akcentami.
W sumie pracowało się z tym klientem rewelacyjnie, a to dlatego, że się mnie słuchał i nie zmieniał projektu.
No poza jedną sytuacją. W sypialni miały być szare ściany. A tu dzwoni telefon i słyszę, że inwestor postanowił poeksperymentować, no i kolorek na ścianie trochę nie wyszedł. Czy mogę przyjechać i coś pomóc.
No to przyjeżdżam, wszytko wygląda pięknie. Fajne męskie wnętrze.
Zaglądam do sypialni, która miała być szara. No i zaczęłam się turlać ze śmiechu.
Ściany były RÓŻOWE. Miał być jakiś wrzos czy coś. A wyszło tak, że tylko konika PONY tam brakowało.
Niestety swoje myśli wypowiedziałam trochę za głośno i mój inwestor już więcej do mnie nie zadzwonił.
Mam tylko nadzieję, że ściany przemalował tak jak poradziłam.